„Ja Cię kocham i mówię do Ciebie… a Ty jesteś gdzieś daleko. O ADHD, niewidzialnej nieobecności i samotności w związku.”
Wyobraź sobie sytuację.
Wracasz do domu po trudnym dniu. Chcesz opowiedzieć partnerowi o czymś ważnym. Zaczynasz mówić o konflikcie w pracy, obawach albo czymś, co cię zraniło.
Partner patrzy na ciebie, ale po kilku minutach jego uwaga odpływa. Nagle przerywa i zaczyna opowiadać o czymś zupełnie innym.
Co czujesz?
Być może złość. Rozczarowanie. Odrzucenie.
Może pojawia się myśl: „Nie jestem dla niego ważna”.
Tymczasem u osoby z ADHD trudności w utrzymywaniu uwagi, hamowaniu spontanicznych reakcji i monitorowaniu własnego zachowania mogą powodować, że słucha inaczej, niż oczekuje tego rozmówca.
Nie oznacza to automatycznie braku zainteresowania czy miłości.
Jednak emocjonalny skutek dla drugiej osoby pozostaje realny.
Tu pojawia się ważny paradoks ADHD, bo można naprawdę kochać drugą osobę, a jednocześnie zachowywać się w sposób, który sprawia, że ona nie czuje się kochana.
Dlatego w relacjach nie wystarczą same intencje. Ważne jest także to, w jaki sposób druga osoba doświadcza naszej obecności, uważności i zaangażowania.
Impulsywność sprawia, że chwila podążania za impulsem, może wpłynąć na relację, bo ADHD nie dotyczy wyłącznie uwagi.
Jednym z istotnych obszarów są trudności z hamowaniem reakcji i regulowaniem zachowania.
Może to oznaczać wypowiedzenie słów, których później żałujemy. Podjęcie decyzji pod wpływem silnych emocji. Przerwanie rozmowy. Nagłe wycofanie się z relacji albo poszukiwanie natychmiastowej stymulacji.
A jeśli pod wpływem impulsu dopuścisz się zdrady, mimo że byłaś/eś w poważnym związku.
Nie oznacza to, że osoby z ADHD są z natury niewierne. Nie można też traktować ADHD jako usprawiedliwienia zdrady czy innych zachowań naruszających zaufanie. Oznacza natomiast, że trudności z hamowaniem impulsów mogą u części osób zwiększać ryzyko podejmowania decyzji bez wystarczającego uwzględnienia długofalowych konsekwencji.
I tutaj pojawia się ważna granica.
ADHD może wyjaśniać mechanizm zachowania, ale nie zwalnia z odpowiedzialności za jego skutki.
Zrozumienie własnych trudności powinno prowadzić do większej świadomości i budowania strategii samoregulacji, a nie do oczekiwania, że partner zaakceptuje każde zachowanie.
Jednym z mniej rozumianych aspektów ADHD u dorosłych są trudności w regulacji emocji. Kojarzymy ADHD z rozproszeniem, nadmierną aktywnością lub prokrastynacją. Znacznie rzadziej mówi się o tym, jak trudne mogą być codzienne sytuacje wywołujący triger emocjonalny.
Czasami krytyka ze strony partnera, może spowodować impuls porównywalny do odczuć, ze to już jest za dużo, że powstaje duza przestrzeń na poczucie bycia niezrozumianym.
U części osób z ADHD zwykła informacja zwrotna może wywoływać bardzo intensywne reakcje: złość, frustrację, impulsywne słowa albo gwałtowne wycofanie.
Dr Russell Barkley zwraca uwagę, że problemy z kontrolą gniewu, frustracji i wrogości mogą prowadzić do poważnych konfliktów społecznych.
W praktyce relacyjnej wygląda to czasem tak: Partner mówi: „Znowu o tym zapomniałaś” a osoba z ADHD słyszy: „Jesteś beznadziejny. Nigdy niczego nie robisz dobrze”.
Zanim pojawi się możliwość spokojnego zastanowienia, uruchamia się reakcja obronna. Padają słowa, których nikt nie chciał powiedzieć.
Po konflikcie przychodzą wyrzuty sumienia i próba naprawy relacji. Jednak po pewnym czasie sytuacja się powtarza.
To właśnie dlatego tak ważna staje się umiejętność rozpoznawania emocji zanim przejmą kontrolę nad zachowaniem a jest to ogromne wyzwanie, aby nie dać się ponieść temu impulsowi.
Warto też wspomnieć o wrażliwości na odrzucenie RSD (Rejection Sensitive Dysphoria). Jest to popularne określenie silnych reakcji emocjonalnych na rzeczywiste lub przewidywane odrzucenie czy krytykę, ale nie stanowi odrębnej, formalnej diagnozy klinicznej. Trzeba wspomnieć, że nie każdy dorosły z ADHD doświadcza takich trudności.
Czy samoświadomość „wiem, co robię źle” wystarcza? Nie do końca, nierzadko ograniczona zdolność monitorowania własnego zachowania w czasie rzeczywistym jest wyzwaniem. Osoba z ADHD może doskonale rozumieć po konflikcie, co zrobiła niewłaściwie. Może wiedzieć, że przerwała rozmowę, zareagowała zbyt emocjonalnie lub nie zauważyła potrzeb partnera.
Ale to zrozumienie pojawia się dopiero później. W trakcie wydarzenia dostęp do refleksji i samokontroli może być znacznie trudniejszy.
Dlatego kolejne postanowienie: „Następnym razem zachowam się inaczej” nie zawsze przynosi oczekiwaną zmianę.
Nie wystarczy bowiem wiedzieć, jak chcemy się zachować. Potrzebujemy jeszcze zdolności do zatrzymania się w odpowiednim momencie.
To właśnie jeden z powodów, dla których praca nad ADHD powinna obejmować nie tylko poznawanie mechanizmów psychologicznych, ale również rozwijanie konkretnych umiejętności samoregulacji, planowania, organizacji i komunikacji. Tutaj jest wsparciem coaching dla osób z ADHD.
Jak się ma ADHD do bliskości i dlaczego codzienność potrafi wygrać z uczuciem?
Związek opiera się na wielu drobnych interakcjach, na zaufaniu a nie tylko na wielkich deklaracjach miłości, wspólnych wyjazdach i ważnych decyzjach. Równie istotne są małe rzeczy takie jak pamiętanie, dotrzymywanie ustaleń, zainteresowanie drugim człowiekiem, przewidywalność i poczucie, że można na sobie polegać. Kiedy te elementy regularnie zawodzą, może pojawić się emocjonalny dystans.
Osoba bez ADHD zaczyna myśleć: „Nie mogę mu ufać w codziennych sprawach”.
Osoba z ADHD: „Cokolwiek zrobię, i tak będzie źle”.
Jedna przestaje prosić, bo nie chce kolejnego rozczarowania a druga strona przestaje inicjować, bo boi się kolejnej krytyki.
W końcu para rozmawia głównie o zadaniach, obowiązkach i rzeczach, które nie zostały zrobione.
Związek zaczyna przypominać spotkanie organizacyjne i ustalenia podziału obowiązków. A czy to buduje bliskość? Nie, do dojrzałej relacji potrzebujemy czegoś więcej niż sprawnie zarządzanego kalendarza. Potrzebuje bezpieczeństwa emocjonalnego, uznania, zainteresowania i przestrzeni na bycie sobą.
Na pewno ADHD może stanowić istotne wyzwanie dla związku, ale nie przesądza o jego jakości ani trwałości.
Ważne jest jednak, aby przestać traktować wszystkie trudności jako problem charakteru, złej woli albo niedostatecznej miłości.
Jeśli partner ma rzeczywiste trudności z pamięcią roboczą, regulacją emocji czy organizacją działań, kolejne pretensje same w sobie nie poprawią funkcjonowania.
Potrzebne są rozwiązania, które uwzględniają specyfikę ADHD, ale jednocześnie chronią potrzeby obojga partnerów.
Co może pomóc?
1. Diagnoza i odpowiednie wsparcie. Jeśli ADHD nie zostało rozpoznane, warto skonsultować trudności ze specjalistą. Leczenie, psychoedukacja i oddziaływania psychologiczne mogą poprawiać codzienne funkcjonowanie.
2. Zewnętrzne systemy organizacji. Wspólny kalendarz, automatyczne płatności, przypomnienia i jasny podział obowiązków zmniejszają zależność od pamięci i spontanicznej motywacji.
3. W Komunikacji warto stosować zwroty z jezyka NVC, bez etykietowania. Zamiast „Jesteś nieodpowiedzialny” warto powiedzieć: „Kiedy ustalenia nie są realizowane, czuję przeciążenie. Potrzebuję, żebyśmy znaleźli rozwiązanie”.
4. Trening regulacji emocji. Rozpoznawanie napięcia, świadome przerwy, techniki oddechowe i praca nad reakcjami impulsywnymi mogą pomagać w zmniejszaniu eskalacji konfliktów. Zachęcam do ćwiczeń pilatesu, gdzie uczy się oddychania i kontroli ustawienia ciała.
5. Odbudowanie partnerstwa i relacji, dla dwóch stron oznacza trochę coś innego. Osoba z ADHD potrzebuje odpowiedzialności i sprawczości, a partner bez ADHD nie powinien pozostawać w roli Rodzica czy kontrolera.
6. Świadoma praca nad bliskością. Warto zadbać o wspólny czas, gdzie jest się ciekawym tego co się wydarzyło, zadziało u drugiej strony.
Wrócę kolejny raz do ciała, które jest integralną częścią budowania relacji. Myśląc o pracy nad dysregulacją emocjonalną, możemy mylnie koncentrować się wyłącznie na procesach poznawczych. Tymczasem emocje mają również wymiar cielesny.
Przyspieszony oddech, napięte mięśnie, zaciśnięta szczęka, ucisk w klatce piersiowej czy pobudzenie mogą być sygnałami narastającego stresu. Więc rozwijanie świadomości tych sygnałów, interocepcja, może pomagać wcześniej zauważać emocje i podejmować próbę regulowania własnych reakcji.
Właśnie tutaj pojawia się przestrzeń dla pracy z ciałem, uważnego ruchu i ćwiczeń oddechowych. Praktyki takie jak Pilates mogą sprzyjać rozwijaniu świadomości ciała, koncentracji na ruchu i umiejętności kierowania uwagą na doświadczenia płynące z organizmu.
Nie należy jednak traktować ich jako zamiennika leczenia ADHD ani twierdzić, że sam Pilates poprawia relacje partnerskie. Może być natomiast wartościowym elementem szerszej pracy nad samoregulacją i dobrostanem.
W kontekście relacji szczególnie ważna jest zdolność rozpoznania momentu, w którym potrzebujemy się zatrzymać, zamiast automatycznie reagować.
W relacjach osób z ADHD często spotykają się dwie zupełnie różne perspektywy, których zrozumienie jest sporym obciązeniem. Jedna osoba mówi:
„Naprawdę się staram. Dlaczego tego nie widzisz?”.
Druga odpowiada: „Ja już nie potrzebuję kolejnych obietnic. Potrzebuję zmiany”.
Wysiłek osoby z ADHD bywa niewidoczny, ponieważ jego efekty nie zawsze przekładają się na wykonane zadania.
Jednocześnie zmęczenie partnera jest prawdziwe i nie powinno być pomijane tylko dlatego, że część trudności wynika z objawów zaburzenia.
Zamiast pytać : „Dlaczego znowu mi to robisz?”.
Warto zobaczyć „Co sprawia, że mimo dobrych intencji ten schemat wciąż się powtarza, i co możemy zmienić, żeby nie musieć przeżywać go po raz kolejny?”
Być może właśnie od tego zaczyna się dojrzalsza relacja od zrozumienia, czego potrzebuje, za co odpowiada i jak wspólnie tworzyć związek, w którym żadna ze stron nie musi być Rodzicem tej drugiej.
Refleksja na zakończenie
W swojej pracy z obszaru psychologii, odporności psychicznej, neuroróżnorodności i świadomego ruchu szczególnie ważne wydaje mi się jedno pytanie:
Czy potrafimy odróżnić brak zaangażowania od trudności z realizacją zaangażowania?
Bo to nie zawsze jest to samo.
Ktoś może chcieć słuchać, ale mieć trudność z utrzymaniem uwagi.
Może chcieć dotrzymać obietnicy, ale gubić kolejne kroki prowadzące do jej realizacji.
Może pragnąć bliskości, a jednocześnie reagować impulsywnie wtedy, gdy najbardziej potrzebuje spokoju.
Nie oznacza to, że druga osoba powinna bez końca ponosić konsekwencje tych trudności.
Tylko warto zatrzymać się przy momencie, kiedy chcemy nazywać kogoś leniwym czy nie kochającym i spróbować zrozumieć mechanizm, który za nim stoi.
Paulina Sawa-Oponowicz Coaching prowokatywny| Mentoring | Odporność psychiczna | Neuroróżnorodność | Body & Mind